ROZDZIAŁ I
Oczami Shikamaru:- Ależ to jest upierdliwe - powiedziałem kierując się w stronę gabinetu Hokage - Czy ta kobieta zawsze musi mnie wzywać jak oglądam chmurki?-zapytałem się sam siebie i wszedłem do gabinetu piątej
-Nara dobrze cie tu widzieć,ale pamiętaj masz pukać to że prawie codziennie tu przychodzisz to nie znaczy że możesz czuć się tutaj jak w domu-powiedziała Tsunde i kazała zamknąć drzwi
-To pani mnie tu wzywa przecież nigdy nie mówiłem że chcę tutaj przychodzić-powiedziałem i ziewnąłem
-Mam dla ciebie pewne zadanie...-zaczęła
-Codziennie mam jakieś zadanie-odparłem-Typu że mam wyprać pani skarpetki-dodałem
-Tym razem masz się udać do Suny i przekazać wielmożnemu Kazekage ten list-powiedział i podała mi kopertę-Jako że jesteś teraz Ambasadorem masz na to tydzień,a misje do kraju fal zrobisz później-dodał kobieta
-Ja ambasadorem Konohy?kto mnie wybrał?-zapytałem z niedobieżeniem
-Twoja przyjaciółka z Suny
-Przecież ja nie mam żad...-powiedziałem,ale nie skończyłem,bo dostałem wachlarzem w głowę-Temari -powiedziałem i odwróciłem się tyłem do szanownej Kage
-Nara mógłbyś okazać trochę bardziej szacunku dziewczynie-powiedziała Tsunde -Jest tutaj gościem oraz twoją koleżanką w misji
-A czemu mam z nią iść do tego kraju Fal i do Suny?Nie było lepszej?-powiedziałem,ale szybko tego pożałowałem,bo znowu oberwałem wachlarzem
-Nara ty się musisz jeszcze tak wiele nauczyć-powiedziała Temari która do tej pory się nie odzywała
Co jak co,ale ona mnie przyprawia o odruchy wymiotne.
-Temari jest bardzo dobra w tym co robi i chyba nie chciałbyś iść na te misje z Naruto mój drogi-powiedział Tsunde
-Ok.Może być.-powiedziałem
Nie może być przecież ta dziewczyna jest taka upierdliwa i nieznośna,a nawet bardziej niż Naruto,a ja z nim ledwo wytrzymuje
-Na co czekacie?-zapytała hokage-
Do misji,ale już.Pamiętajcie macie tydzień.
Wraz z Temari wyszedłem z jej gabinetu i skierowałem się do wyjścia,ale Temari stanęła.
-A tobie co?-zapytałem
-Będę tak stać dopóki mnie nie przeprosisz-odparła i założyła ręczę na pierś
-Za co ja mam cie przepraszać?
-Za żywota-odparła
-A konkretniej?-zapytałem i ziewnąłem
-Za to co było w gabinecie przed chwilką-powiedziała i popukała mi w czoło
-Nic ci nie zrobiłem tylko zapomniałem że istniejesz-odparłem
-To ciekawe o czym takim myślisz-powiedziała i jeszcze raz mi popukała w czoło
-Mam dużo na głowie,a teraz będę miał jeszcze więcej jako że dostałem pozycje Ambasadora-odparłem
-Nie marudź, Shikamaru -powiedziała
- Nie marudzę - odparłem oburzony jej komentarzem, wzruszając ramionami i udając, że nie wiem o co mu dokładnie chodzi. - Ja jedynie stwierdzam fakty.Ale mogłabyś się ruszyć-dodałem
-Nie dopóki mnie nie przeprosisz-powiedziała ponownie
-Niech ci będzie.Jesteś strasznie upierdliwa.Przepraszam-powiedziałem-A teraz chodż do mojego domu,bo muszę się spakować-powiedziałem i wziąłem ją za rękę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz